Joanna Bator jest znana ze swojej fascynacji Krajem Kwitnącej Wiśni, który opisywała w reportażach „Japoński wachlarz” oraz „Rekin z parku Yoyogi”. „Purezento”, czyli „prezent”, była reklamowana jako pierwsza japońska powieść autorki.
Główna bohaterka powieści jest Polka, która uczy języka polskiego obcokrajowców, po śmierci swojego chłopaka próbuje poradzić sobie jakoś z nieustannym poczuciem straty. Jedną z jej kursantek jest pani Myoko, która ma dla niej niecodzienną propozycję: kobieta (do końca książki pozostaje bezimienna) może przez jakiś czas mieszkać w jej domu w Japonii, ma się tylko opiekować kotem i uczestniczyć w zajęciach z naprawiania potłuczonej ceramiki metodą kintsugi. Główna bohaterka, jeżdżąc na rowerowe wycieczki z kotem i sklejając rozbite naczynia złotą laką, zaczyna na nowo poznawać uroki życia. Trochę zdziwił nas opis japońskiej metropolii, która kojarzy nam się z tłumem ludzi, ciasnymi zaułkami i masą krzykliwych reklam, japońskie ulice opisane przez Bator są zaskakująco spokojne, ma się wrażenie, że że żaden z mieszkańców nigdzie się nie śpieszy. Podobało nam się świetnie opisane poczucie straty, które ciągle towarzyszy głównej bohaterce i każe jej obsesyjnie wracać myślami do przeszłości. Wśród opisanych postaci szczególnie urzekł nas czarny kot, którego można uznać za pełnoprawnego bohatera tej książki, do tego bardzo… ludzkiego! W całej historii zabrakło nam trochę satysfakcjonującego finału, ale może wcale nie był potrzebny? Ta płynąca powoli w duchu zen opowieść uczy nas, że chociaż niektóre zniszczone rzeczy już nigdy nie będą wyglądały tak samo jak dawniej, to z nich również można stworzyć coś pięknego i wyjątkowego.
